Niby wina nigdy nie leży po jednej ze stron, więc pragnę rozważyć błędy jakie może popełniły współczesne kobiety, jeśli chodzi o relacje damsko – męskie. Narzekałyśmy, że facet to troglodyta – owłosiony, niezadbany, w przepoconym podkoszulku, że nie dba o siebie i swoje otoczenie (patrz: skarpetki nie pierwszej świeżości leżą „niechcący” na środku salonu)... I stało się! Dzięki wsparciu mediów, którym było „w to graj” , bo nowy trend pod tytułem „zadbany facet” zawsze podniesie sprzedaż, a reklamy kosmetyków dla mężczyzn będą emitowane częściej niż prezerwatywy, kobiety dopięły swego. Mężczyźni w nowym wydaniu – czyści, zadbani, uperfumowani, z zębami lśniącymi śnieżą bielą, biegający po sklepach z misją dobrania krawatu pod kolor skarpetek... Niby same plusy dodatnie – jak to się mawia w pewnych kręgach, ale... Wraz z owłosieniem pod pachami i zwisającym brzuchem zniknęła... męskość. Ta DOBRA męskość, ta przez duże M. Kolejne stadium w toku ewolucyjnym mężczyzn niebezpiecznie zahaczyło o zniewieściałość, odmówiło mężczyźnie odpowiedzialności, poczucia godności, szarmancji, dążenia do celu... Możemy wyróżnić kilka mutacji tego zjawiska.
Facet przestał pomagać w domu, a wypielęgnowanych paznokci prosto od manikiurzystki używa jako wymówki. „Wiesz jak będą wyglądały moje ręce po nareperowaniu tego? A wieczorem mam piwo z kolegami!”
Kolejny przypadek to połączenie już codziennego „piwa/ wódki z kolegami”, gdzie libacja rozpoczyna się od godziny 13-tej – taki sposób na bezproduktywne zabicie czasu i wydaniu nadmiaru gotówki, której się nie posiada... Kto by brał pod uwagę, bliskie ryzyko alkoholizmu? Bankructwa? Namnażających się długów? Wszak facet da sobie radę... tyle, że już nie na tym stadium...

Mężczyzna nie zna ograniczeń, więc można pójść dalej... Kiedyś jeszcze umiał rozwijać się osobowo, dążyć do celu, rzucić palenie raz na zawsze, teraz to „na zawsze” nabiera nowego znaczenia i oznacza „do kolejnej libacji”... Człowiek nie wielbłąd – pić musi, a skoro funduszy na piwo i tytoń brakuje, a pracować się nie chce (dzięki Bogu na razie nie muszę się troszczyć co dzieciom włożyć do garnka), to zawsze znajdzie się rozwiązanie... pożyczę, wezmę „na kreskę”, zagram na hazardowej maszynce połykającej jednozłotówki, zadłużę się, życie to impreza! A kac po „imprezie” wygląda następująco: „ ***%^%$#% piiiippp @#$$^&%# !!! Czego Ci dłużnicy ode mnie chcą?! Przecież wiedzą, że straciłem kolejną pracę, bo kolejny poranek z rzędu nie miałem natchnienia by wstać!”. Jakie jedzenie?! Ja nie mam na piwo!!! Poza tym nie muszę jeść – trzymam linię!
1 | 2 | następne »
Autor(ka): Maggie www.superpani.pl Tagi do artykułu: felieton magiel kobiety kobieta superpani facet relacje związki
Podziel się z innymi:
|