A gdy zaistniały to były rozwiązywane w bardziej niż dzisiaj cywilizowany sposób... Od czego to zależy? Podejrzewam, że pokolenia obecnie przeżywające drugą i trzecią młodość zachowały naturalne skłonności do pokojowego rozwiązywania codziennych problemów związkowych i mniej panikowali, mniej histeryzowali... Wychodzi na to, że im młodsze pokolenie to uboższe dary ewolucji w tej materii. Słuchając świeżo poślubionych znajomych dochodzę do wniosku, że nasze pokolenie żeni się po to, by się rozwieść...
Chciałam podejść ambitnie do tematu, więc musiałam wysłuchać obu stron. Z Jej relacji wynika, że On przed ślubem był spokojny, zrównoważony i sympatyczny, lecz gdy pojawiło się dziecko zmienił się nie do poznania. Przede wszystkim, gdyby mógł to by zamieszkał w pracy, w domu wykona każdą czynność - łącznie z myciem okien (!), byle by nie zająć się dzieckiem. On wręcz ucieka do kolegów, bo psychicznie nie dorósł do roli ojca, musi się wypłakać przy kuflu piwa. Ona nie ma czasu doprowadzić się do porządku po ciąży, bo wpadła w monotonie obowiązków domowych i frustruje się swoja sytuacją. On uważa, że Ona powinna go znać – w końcu chodzili ze sobą od czasów liceum, powinna zrozumieć, że facet nie nadaje się do zmieniania pieluch i w ogóle jak Ona teraz wygląda – całkiem się zaniedbała!
Kolejna koleżanka, która cierpi na chroniczne „nieposiadanie” partnera, martwi się swoją sytuacją i akcie desperacji stara się nakłonić do siebie kolejnego faceta. Obiekt uczuć opiera się zaciekle, tłumaczy, że nie jest gotowy na związek, ale to nie przeszkadza Mu w „randkowaniu” z nią i chodzeniu od czasu do czasu razem do łóżka. Ona tkwi w swoistym „zawieszeniu”, niby wie, że to facet nie dla niej, ale zakochała się i już! Jak wygląda to „zawieszenie”? Niby nie zależy jej na telefonie od niego, ale gdy zadzwoni i poprosi o spotkanie jest w stanie przebyć pół miasta w rozszalałej ulewie, w rekordowym tempie zrobić z siebie bóstwo, zjeść coś wrzodogennego, by za chwile dowiedzieć się z sms'a od niego, że jednak wypadło mu coś ważnego i muszą przełożyć spontaniczne spotkanie. To „ważne” to akurat były walki MMA oglądane wraz z kumplami.
1 | 2 | następne »
Autor(ka): Maggie www.superpani.pl Tagi do artykułu: samotne macierzyństwo mężczyzna kobieta kobiety zwiazki sex seks superpani felietony
Podziel się z innymi:
|