Kaja, wygrałaś trzecią edycję konkursu FitPrezenter. Jakie są twoje pierwsze wrażenia?
Szok! Szok! I jeszcze raz szok! Nie wiem co powiedzieć, naprawdę. Stałam tam na scenie i słyszałam miejsce czwarte i myślałam „to nie ja, to nie ja”. Trzecie – znowu nie moje nazwisko. Czekałam więc z Dorotką na werdykt, to dla mnie wielkie wyróżnienie. Uważam, że Dorota jest świetnym instruktorem i świetnie się zaprezentowała. Jak usłyszałam, że miejsce drugie zajęła Dorota, pomyślałam „Boże to ja. Naprawdę ja”. Dopóki Natalia nie powiedziała – Kaja miejsce pierwsze, to jeszcze nie wierzyłam w to, co się dzieje. Od razu łzy napłynęły mi do oczu, oczywiście ze szczęścia. Wciąż jestem w szoku.
Nie spodziewałaś się takiego werdyktu? Nie wierzyłaś w siebie?
Dla mnie samo to, że filmik znalazł się na waszej stronie, już było wielkim wyróżnieniem, bo w pierwszym etapie pokonałam wiele osób z całej Polski. Nie liczyłam na to, że uda mi się dostać do finałowej czwórki. Po wysłaniu filmiku konkursowego, wyleciałam na konwencję Gila Lopesa do Rzymu. Po powrocie zobaczyłam, że mój filmik jest na stronie. Wysyłając do Was filmik myślałam, że on w ogóle nie dojdzie, że nie zdążę. Wysłałam Wam maila z pytaniem czy filmik na pewno doszedł, napisaliście mi, że nie doszedł. Dopiero następnego dnia odczytałam wiadomość, że jednak jest. Następnie wiadomość, że przeszłam do finału. Jadąc tu dzisiaj, nie czułam się jakbym jechała na konwencję i nie odczuwałam takiego stresu, ale jak tutaj przyjechałam i weszłam na salę, nie wiedziałam co się dzieje.
Kto Cię namówił do wzięcia udziału w konkursie? A może sama podjęłaś decyzję o wzięciu w nim udziału?
To było utajnione:) Początkowo powiedziałam sobie, że nikomu nie powiem, zaskoczę wszystkich, jak może coś z tego będzie, jeżeli mi się nie uda, to nikt się nie dowie. Ale oczywiście zapomniałam, że i tak wyniki będą na stronie. Rozmawiałam z wieloma osobami czy warto się zgłosić. Rozmawiałam z Agnieszką Botą, która wygrała pierwszą edycję, która powiedziała, żebym spróbowała, że przecież nic mi nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Tak więc postanowiłam spróbować swoich sił.
Skąd pomysł na filmik konkursowy?
Mój pomysł, to są moje ulubione kroki. Wszystko, co mi siedziało w głowie, wreszcie mogłam uwolnić, pokazać. Tak na dobrą sprawę nie prowadzę u mnie w klubie zajęć dance. Moje klientki chcą przede wszystkim zającia wzmacniające, zajęcia z zumby. Nie mam więc typowo dancewych zajęć ani stepu, tak więc wychodząc na scenę dla mnie to jest nowość, bo na co dzień nie prowadzę takich zajęć. Ale właśnie w tym momencie mogę uwolnić w sobie wszystko, to co siedzi we mnie.
Twoja lekcja była niezwykle energetyczna. Skąd masz tyle energii?
Nie wiem:) Niech przypomnę sobie, co ja dzisiaj jadłam – jajecznica, świeża bułka..:) Nie mam pojęcia, skąd mam tyle energii. Też jest tak, że ludzie nakręcają nas instruktorów, to oni dają energię. Dzisiaj są już troszkę zmęczeni, co było widać. Zresztą ja też bym była zmęczona, po dwóch dniach. Im więcej ludzie dają od siebie, tym ja jestem w stanie więcej im przekazać. Niech uczestnicy przygotują się na czerwiec, bo to oni mnie nakręcają i muszą mi pomóc:)
Wróćmy do początków. Jak zaczęła się Twoja przygoda z fitnessem?
Moja mamusia mnie wysłała na pierwszy kurs. Moja mama chodziła na zajęcia, odkąd tylko fitness w Polsce się pojawił. Była nim zafascynowana. Dlatego też wymyśliła, że mam iść na kurs. Powiedziała, że opłaci mi wszystko. Poszłam na kilka zajęć i stwierdziłam, że czemu nie, mogę spróbować. Z pierwszego zjazdu wróciłam zapłakana, powiedziałam, że nie chcę prowadzić zajęć, ja nie potrafię ogarnąć liczenia, mówienia, pokazywania, że to nierealne. Ale pojechałam na drugi zjazd do Emfitu do Bielska, bardzo fajne miejsce, które wszystkim polecam.
Zawsze byłaś aktywnym dzieckiem? Czy trzeba było Cię namawiać do wyjścia na podwórko?
Mama mnie pchała na zajęcia, naprawdę:) Najpierw mama mnie zapisała na rytmikę, następnie na kurs tańca towarzyskiego, ale pan mi kazał tańczyć z chłopcem, więc zrezygnowałam, bo gdzie tam chłopcy w tym wieku:) Następnie chodziłam z siostrą na karate, ale też mi się nie podobało, bo musiałam bić się z chłopcami. W końcu zaczęłam tańczyć z grupą taneczną u siebie w Dąbrowie. Tak wyglądała moja aktywność, jako dziecko.
Kto, oprócz mamy, zainspirował Cię do doskonalenia się w fitnessie?
Bardzo dziękuję Pani Ewie, Panu Darkowi, Jannie’mu, Juliowi, wszystkim, którzy pracowali ze mną w Emfit, którzy bardzo mi pomogli. To w zasadzie dzięki nim, moja dalsza droga fitnessowa potoczyła się tak a nie inaczej. Mama ją zaczęła, ale to oni mnie ciągnęli dalej. To Pani Ewa zawsze mi powtarzała, że powinnam się szkolić, zawsze pchała mnie w dance, uważając, że to najlepszy kierunek dla mnie. Dodatkowo duży wpływ na mnie miała Agnieszka Bota, do której chodziłam na zajęcia. Jej zajęcia zainspirowały mnie do doskonalenia swoich umiejętności.
Najlepiej czujesz się w dance czy może jakiś inny kierunek fitness, Cię pociąga?
Wszystko, byle nie Zumba:) Zumba do mnie po prostu nie przemawia, podziwiam instruktorów, którzy prowadzą takie zajęcia. Lubię lekcje dance. Pilates, również mi się bardzo podoba. Ostatnio również Body Art. Moim następnym planem do zrealizowania jest zrobienie kursu jogi. To całkowite przeciwieństwo wobec dance, ale bardzo pomaga, kiedy na scenie w tańcu trzeba mocno się wyciągnąć czy spiąć.
1 | 2 | następne »
Autor(ka): www.superpani.pl Tagi do artykułu: kaja delewska fitprezenter instruktor fitness prezenter fitness konwencja fitness konkurs
Podziel się z innymi:
|