„Coś” co potrafi chwycić za serce
Rozwód. Ta wiadomość była dla bohaterki jak grom z jasnego nieba. Spadła nieoczekiwanie zostawiając ją w osłupieniu. Pytanie: I co dalej? Jak żyć dalej po odejściu ukochanego, osoby, z którą żyło się tyle lat… Z tym pytaniem zmaga się bohaterka spektaklu „Mój Boski Rozwód” w reż. Zbigniewa Rybki
|
Opowieść, rzec by można z życia wzięta… Perypetie Angeli , która jak każda kobieta skrzętnie ukrywa swój wiek, to perypetie wielu z nas, bez względu na wiek i płeć. Nie każdy przeżywa rozwód i upokorzenie zdrady, ale z pewnością każdego spotyka w życiu moment samotności, rozłąki… Dlatego wielu może się z nią identyfikować.
Angela bohaterka „Mojego Boskiego Rozwodu” ma w sobie to „coś”. I to „coś ” ma w sobie także grająca tę postać Izabela Brejtkop- Frączek. „Coś ” co potrafi zainteresować widzów przez trwający półtorej godziny monodram.
Tekst autorstwa Geraldine Aron jest specyficzny. Zgrać go to prawdziwa sztuka. Aktorka wciela się w wiele różnych postaci, ponieważ tekst jest wymagający pod tym względem. Robi to kunsztownie i z wyczuciem. W każdy z wcieleń jest autentyczna dzięki temu że wydobywa z postaci, to co w niej najbardziej charakterystyczne.
Skąpa scenografia autorstwa Izy Toroniewicz, spełnia w pełni wyznaczone jej funkcje. Co ważniejsze zaskakuje, kiedy zmienia się we wnętrze sex shopu czy imituje łąkę podczas snu. Plusem jest także oprawa muzyczna (w nowej roli widzimy tutaj Krzysztofa Prałata), która podkreśla, akcentuje, te najistotniejsze dla sztuki momenty.
Spektakl porusza tematy bliskie każdemu z nas. Relacje damsko-męskie ukazane z punktu widzenia Angeli, to skąp likowany i wymagający świat. Bowiem bohaterka jak każdy z nas poszukuje ciepła, miłości i zrozumienia, dzwoniąc czasem… do telefonu zaufania. Obecny jest też lęk przed starością, przed śmiercią i samotnością.
Jest to historia pełna dowcipu, który potrafi rozśmieszyć do łez. Ale pełna jest też ona gorzkich prawd o życiu. Sztuka odsłania wachlarz emocji. To bogactwo, to jest właśnie to „coś”, co sprawia, że jesteśmy oczarowani.
„Bardzo chciałabym wciągnąć widzów w tę historię. Rozśmieszyć ich. Wzruszyć. Chciałabym, żeby - tak samo jak ja - polubili Angelę za poczucie humoru, za to, że czasem bywa postrzelona. I za to, że tak dzielnie radzi sobie z przeciwnościami losu.” czytamy w opisie spektaklu słowa Izabeli Brejtkop-Frączek. I udało się.
Autor(ka): AG
Podziel się z innymi:
|