Historia Antoniego Cierplikowskiego, skromnego czeladnika z Sieradza, który z młodego, niedoświadczonego pomocnika został ikoną sztuki fryzjerstwa, stała się inspiracją do stworzenia spektaklu teatralnego.
Reżyser Jakub Przebindowski postanowił zmierzyć się z niezwykłym i jednak mało znanym publiczności magiem nożyczek oraz prekursorem nowego stylu w sztuce strzyżenia na początku XX wieku. Czy mu się to udało?
Jeszcze jako Antoni, młody 17-letni chłopak postanowił spełnić swoje marzenia o wielkim świecie i wyjechać do Paryża. Bohema ówczesnej stolicy Europy przyjęła go jedynie z kilkoma groszami w kieszeni. Młody, nieznany nikomu rosyjski emigrant, Antoine już niebawem miał strzyc w swoim salonie na Rue Cambon 5. najznamienitsze sławy paryskiego i europejskiego życia artystycznego. Czesały się u niego takie osobistości i gwiazdy, jak: Edith Piaf, Eleonora Roosevelt, Greta Garbo, Josephine Baker czy Brigitte Bardot.
To właśnie Antoine stał się ojcem i twórcą „chłopczycy”, frywolnej kobiecej fryzury, która zdominowała i zrewolucjonizowała kobiecy styl na początku XX wieku.
Mistrz Antoine (Lesław Żurek) w sztuce reżysera Jakuba Przebindowskiego to jednak „blada” i mało wyrazista postać. Nie zachwyca i nie rzuca na kolana, a przede wszystkim nie dominuje. Dwa światy, które widz ma okazję śledzić na scenie – komunistycznej Polski widzianej oczami sekretarki (w tej roli Anna Guzik) oraz przewodniczącego partii w Sieradzu (Piotr Nowak), którzy żywo organizują kolejne wizyty fryzjera Cierplikowskiego, a także paryskie życie genialnego Antoine, kompletnie nie mają wspólnego mianownika.
Równie lekko i beznamiętnie ogląda się kreacje Michała Milowicza i Marty Kliszczewskiej (żony Antoine'a). W rolę Josephine Baker,wcieliła się Aleksandra Szwed, która miała szansę przyciągnąć widzów krótkim, acz ożywiającym, tanecznym show.
Z płaskiej i lekkiej formy spektaklu, okraszonym, raczej mało błyskotliwym żartem, najlepiej wypada Tamara Arciuch, która prócz roli charyzmatycznej aktorki Eve Lavalliere, młodej dziennikarki, świetnie radzi sobie także jako konserwatywna Eleoanora Roosevelt, niestety szkoda tylko, że w kluczowej scenie pokazu tanecznego głos aktorki przegrywa z nowoczesnym nagraniem.
Brak konkretnej i mocno zarysowanej koncepcji spektaklu razi najbardziej. Widz ma wrażenie, że tytułowy Antoine, znika gdzieś wśród innych postaci a pierwsze skrzypce przejmują sekretarka i jej szef, którzy co prawda prostym i mało wyszukanym żartem sytuacyjnym obnażają realia systemu komunistycznego w Polsce, to jednak czuje się niedosyt paryskiego życia Mistrza Antoine.
Plusem spektaklu są kostiumy oddające ducha epoki i tamtejszą modę a także przepaść artystyczną pomiędzy Paryżem i Polską tamtego okresu.
Zdecydowanie to jednak nie wystarczy, by przyciągnąć uwagę widza, któremu obca jest postać rodzimego geniusza i wizjonera kobiecych fryzur. Kto czuje klimat burzliwego okresu emancypacji kobiecego stylu Coco Chanel, fascynacji obsceniczną wręcz sztuką Salvadora Dali czy Picassa, wśród których dojrzewał kunszt Cierplikowskiego, będzie czuł się raczej zawiedziony.
Autor(ka): Marika www.superpani.pl Tagi do artykułu: antoine spektakl - rezencja antoni cierplikowski mistrz fryzur polski geniusz sztuki fryzjerstwa fryzjestwo fuzury fryzura na chłopczycę
Podziel się z innymi:
|