Milion małych kawałków – recenzja

James Frey stworzył szokującą historię narkomana i alkoholika, który stara się zerwać z nałogiem. Przebywając w ośrodku odwykowym poznajemy wstrząsającą historię młodego chłopaka, który w wieku 23 lat stał się – dosłownie i w przenośni – wrakiem człowieka. A jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że „Milion małych kawałków” to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia autora, otrzymujemy wciągającą i mocną książkę o narkomanii i alkoholizmie

James trafia do ośrodka odwykowego w opłakanym stanie – rozcięty policzek, złamany nos, brak dwóch przednich zębów. Ma dopiero 23 lata, a wygląda znacznie starzej. Od 10 lat jest uzależniony od alkoholu, od 3 lat pali crack. Z pomocą psychologów, lekarzy, a także innych pacjentów ośrodka, podejmuje walkę o wyjście z nałogu. Walka nie jest łatwa, bo James nie chce stosować się do reguł i ma poczucie, że wszyscy się na niego uwzięli.

Dopiero rozmowa ze starszym pacjentem ośrodka, sprawiła, że James zmienia swoje podejście do miejsca, w którym się znajduje. Choć nadal nie wierzy w system 12 kroków, nie wierzy w to, co mówią psychologowie, ale stara się zrobić wszystko, żeby wyjść z nałogu.

„Zamykam oczy i robię głęboki wdech i myślę o swoim życiu i jak tu wylądowałem. Myślę o szkodach, zniszczeniach i krzywdach, jakie wyrządziłem sobie i innym. Myślę o nienawiści do samego siebie i o pogardzie dla samego siebie. Myślę o tym, jak i dlaczego i co się stało, i myśli przychodzą z łatwością, ale odpowiedzi już nie.”

Historię Jamesa poznajemy dzięki jego opowieściom. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że jeszcze bardziej wgryzamy się i przeżywamy to, co się z nim dzieje. Dosłownie czujemy jego ból istnienia, jego ból spowodowany narkotykowym uzależnieniem. Jego historia przeraża i budzi grozę.

„Milion małych kawałków” to analiza uzależnienia. Poznajemy wszystkie mechanizmy nałogu – od momentu, w którym linia niewinnego popalania, zamienia się w prawdziwe uzależnienie. Poznajemy mechanizmy kierujące uzależnionym, widzimy jak działa ludzka psychika, która chce więcej i więcej substancji uzależniającej.

James Frey zagłębia się w psychikę narkomana, przedstawia nam Jego przeżycia, przemyślenia, zniszczony umysł.

View this post on Instagram

Milion małych kawałków, to książka oparta na prawdziwych doświadczeniach autora. Opowiada jego historię uzależnienia i pobytu w ośrodku odwykowym. To historia człowieka, który trafia na odwyk w wieku 23 lat, jako osoba uzależniona od lat 10. Główny bohater – James – po raz pierwszy sięgnął po alkohol mając 10lat 😱😱 a dwa lata później po raz pierwszy upił się do nie przytomności. Szybko też spróbował narkotyków i uzależnił się od palenia cracku. W wieku 23 lat jest wrakiem człowieka. Razem z Jamesem poznajemy jego historię i proby wyjścia z uzależnienia. Poznajemy mechanizmy, które rządzą narkomanem czy alkoholikiem. Poznajemy wreszcie przyczynę jego uzależnienia. Oczami Jamesa poznajemy ośrodek odwykowy, zagłębiamy się w panujące tu zasady, mające pomóc uzależnionym wyjść z nałogu. Książka wywołuje ogromne emocje, napisana została prostym, dosadnym językiem. "Milion małych kawałków", którą dostałam od @burdaksiazki, powala na kolana. Tp brutalnie prawdziwa historia o uzależnienii, o człowieku wyniszczonym przez alkohol, narkotyki i świat. To historia człowieka, który przeklina siebie, za to w jakim stanie się znalazł, to historia człowieka, który chciałby umrzeć, ale wciąż żyje. "Milion małych kawałków" nie jest książką łatwą i przyjemną, to książka, która sprawi, że już nigdy na uzależnienie nie spojrzysz jako na ludzką słabość i tyle. Książka pokazuje, że uzależnienie to proces długotrwały, złożony i tak samo złożony jest proces wychodzenia z nałogu. A udaje się jedynie nielicznym. Książka ku przestrodze, narkotyki i alkohol to jedynke iluzoryczny zaspokajacz, a do utraty kontroli wystarczy jeden mały krok.

A post shared by Aleksandra Załęska (@mamanawypasie) on

„Milion małych kawałków” to książka mocna, ale też trudna w odbiorze. Czyta się ją ciężko, dopiero po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się do tego stylu i tempa. Nie jest łatwo przez nią przebrnąć, ponieważ trzeba się liczyć z całkowitą szczerością. A to naprawdę mocne i brutalne przeżycia zostają tutaj przedstawione.

Widzimy, jak James toczy walkę z samym sobą, z Furią, która była kombinacją gniewu, wściekłości i bólu. Furią, którą zagłuszał pijąc alkohol lub biorąc narkotyki. Furię, którą karmił każdym chemicznym świństwem mogącym ją nasycić. Ale nigdy nie potrafił jej zagłuszyć. W czasie odwyku Furia mogła zostać zastąpiona jedynie bólem autoagresji. Scena zrywania paznokcia z palca u nogi wywołała u mnie wymioty i przerażenie.

Poznajemy również rodziców Jamesa, których zachowanie miało wpływ na to, że chłopak zaczął brać narkotyki. Choć oczywiście nie jest to wprost powiedziane.

Książka daje nadzieje i wywołuje ogromne emocje. James Frey włożył psychikę zniszczonego człowieka do tej książki i zamknął w nietypowej formie. Z tą książką nie jest wszystko w porządku – brak akapitów, nadużywanie spójnika „i”, dialogi bez dialogów – bo tutaj nic nie może być w porządku.

„Milion małych kawałków” podważa uznanie uzależnienia za chorobę. Sam bohater podkreśla, że wmawianie ludziom, iż nałóg to choroba, według niego, jest zrzucaniem winy braku odpowiedzialności na kogoś lub na coś. Od początku do końca James jest wierny temu poglądowi. Dlatego nie poddaje się czczemu gadaniu psychologów.

Książka miejscami jest wstrętna, frustrująca i wulgarna, ale nie niszczy nadziei. To książka nie tylko opisująca wewnętrzną walkę o zwycięstwo nad nałogiem, ale również pokazująca piękne, czyste uczucie, jakie połączyło Jamesa i Lily. Miłość Narkomana, Alkoholika i Przestępcy z Narkomanką i Prostytutką nie miała prawa zdarzyć się w ośrodku odwykowym. A jednak się zdarzyła. To iskierka nadziei w świecie pełnym przemocy i brudu.

Wydawało mi się, że temat uzależnień został wyczerpany i pokazany na wiele sposobów. Nic bardziej mylnego. „Milion małych kawałków” pokazuje problem narkotyków z obrzydliwie szczerej strony. Oczy skaczą do kolejnych linijek, żądne poznać dalsze losy, książka (o ironio) uzależnia. Wbrew pozorom nie jest to tylko pełen przekleństw notatnik ćpuna, pokazana zostaje siła, piękno, wsparcie w relacjach ludzi, którzy upadli tak nisko, że nie czują się godni spojrzeć w lustro.

„Milion małych kawałków” ukazała się nakładem wydawnictwa Burda Książki.

Aleksandra Załęska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *