Ja dobra zła – recenzja

Książka Ali Land „Ja dobra zła” wciąga od pierwszej do ostatniej strony. To świetne stadium ludzkiej duszy, odsłaniające jej mroczne zakamarki. Książka intryguje i zmusza czytelnika do zastanowienia się nad sobą, nad motywacjami swoich postępowań. Powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka

Ja dobra zła – recenzja

Bohaterką książki jest piętnastoletnia Annie/Milly, która przeżyła w swoim rodzinnym domu piekło. Matka znęcała się nad nią psychicznie, fizycznie i seksualnie. Dodatkowo matka była dzieciobójczynią, którą Annie pewnego dnia wydaje policji. Od tej pory zaczyna się psychologiczna walka o powrót dziewczyny do normalności.  Zostaje jej przydzielony opiekun – Mike, który zabiera ją pod swój dach i stara się przygotować nastolatkę do procesu przeciwko jej matce. Czy Annie/Milly rozprawi się z demonami przeszłości? Czy sposób wychowania, który zna odbije piętno na jej postępowaniu? Czy w końcu oskarży swoją matkę o zabójstwa niewinnych dzieci? O tym dowiecie się sięgając po książkę, a naprawdę warto!

Ali Land nie bez powodu sięgnęła po thriller psychologiczny. Ukończyła studia w zakresie zdrowia psychicznego i przez 10 lat była pielęgniarką w ośrodkach dla dzieci i młodzieży z problemami. Swoją wiedzę na temat terapii, a także sposobu myślenia dzieci wykorzystała tworząc ten mrożący krew żyłach thriller.

W książce prowadzona jest narracja pierwszoosobowa. Historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, która stara się pokonać demony przeszłości. Dziewczyna, po wydaniu matki policji, najpierw trafia do szpitala psychiatrycznego, by następnie trafić do rodziny zastępczej. Annie, która w rodzinie zastępczej otrzymuje imię Milly, stara się wrócić do normalności. Niestety nie jest jej łatwo. Ali Land dozuje nam informacje na temat matki nastolatki, budując tym samym napięcie. Autorka ucieka od opisywania krwawych scen, pełnych przemocy. Wielu rzeczy czytelnik musi sam sobie wyobrazić. W mistrzowski sposób Land kreśli tą historię, dostarczając odpowiednią dawkę negatywnych emocji. Co ciekawe, Land nie próbuje nakłonić nas do okazania bohaterce sympatii za wszelką cenę.  Kiedy już sympatia do bohaterki wzrasta, za chwilę znów zmienia się o 360 stopni. Annie/Milly nie się albo lubić, albo nie lubić. Uczucie do niej znajdują się gdzieś po środku.

Akcja książki jest bardzo powolna, ale to zrozumiałe. Wraz z Annie/Milly przechodzimy przez jej powrót do normalności. Razem z nią staramy się odgonić przeszłość, która za każdym razem powraca. Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikowi poczuć głęboki strach bohaterki,jej  przejmujący lek, niekończące się obawy. Wspólnie z bohaterką staramy się wrócić do normalności, ale nie jest to łatwe. Choćby za sprawą Phoebe, która nie potrafi zaakceptować kolejnej dziewczyny przyprowadzonej do jej rodzinnego domu. I  tu dochodzimy do kolejnej warstwy psychologicznej powieści.

Ali Land porusza w książce dwie kwestia – po pierwsze powrót do normalności i pokonanie demonów przeszłości, po drugie relacje na linii matka-córka-ojciec. Postępowanie Annie/Milly możemy w jakiś sposób tłumaczyć traumą z przeszłości. Czytając tą książkę zastanawiałam się czemu psycholog nie zauważał degeneracji swojej biologicznej córki Phoebe. Nastolatki, która miała swoje problemy, ale nie miała nikogo, z kim mogłaby o tym porozmawiać. Ali Land przedstawia w ten sposób różne oblicze negatywnych stosunków na linii rodzic-dziecko. W przypadku Annie/Milly jej relacje z matką są oparte na przemocy, której skutki widać gołym okiem. Jednak w przypadku Phoebe relacje z rodzicami są również brutalne – dziewczyna nie ma oparcia w rodzicach, którzy zajęci własnymi sprawami, nie interesują się jej problemami.

Ja dobra zła” to świetna książka, którą czyta się z zapartym tchem. Siła tej powieści tkwi w spokojnie budowanym napięciu, w coraz głębiej odczuwanym niepokoju, w pięknie dopracowanej warstwie psychologicznej.

Ja dobra zła – ocena: 9/10

Plusy:

  • dopracowana warstwa psychologiczna
  • dobrze zarysowana fabuła
  • budowanie napięcia
  • konstrukcja głównej bohaterki

Minusy:

  • trochę po macoszemu potraktowany wątek zeznać Annie/Milly w sądzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *