Janelle Brown Oszustka – recenzja

Czy zastanawialiście się kiedyś kim są ludzie, którzy obserwują Was w mediach społecznościowych? Czy zastanawialiście się kiedyś czy dzieląc się swoim życiem w social mediach nie wystawiacie się na działanie oszustów i naciągaczy? Czy zastanawialiście się kiedyś czy życie w social mediach jest tak naprawdę różowe, jak się je kreuje? Między innymi te tematy porusza Oszustka Janelle Brown

Oszustka Janelle Brown wciąga od pierwszej strony. Intryguje i daje do myślenia. Nina jest błyskotliwą oszustką. Razem ze swoim chłopakiem Lachlanem okrada zepsutych bogaczy z ich drogocennych dzieł sztuki, biżuterii i innych błyskotek. Gdy jej matka podupada na zdrowiu, a policja zaczyna deptać im po piętach, Nina postanawia przeprowadzić ostatni skok. Jej celem staje się pochodząca z wyższych sfer intagramowa celebrytka Vanessa Liebling, z której okrutną rodziną Nina miała do czynienia w dzieciństwie. Krzywda sprzed lat to dobra motywacja, ale Nina nie przypuszcza nawet, że weszła w pułapkę, którą ktoś inny zastawił na nią…

Oszustka – moja opinia

Intryga, którą przygotowała autorka jest niesamowita. Wciąga czytelnika w swoje sidła i nie pozwala mu się z niej wyplątać. To książka o stalkingu, kradzieży, podstępie oraz o ludzkiej głupocie, która z jednej strony ściąga na głowę kłopoty, a z drugiej bywa czasami tylko sztuczną pozą i przykrywką dla dużo bardziej wyrachowanych działań. Janelle Brown naprawdę świetnie wrabia czytelnika, pozwala mu niemal zaprzyjaźnić się z bohaterkami i zrozumieć ich często skandaliczne postawy, aby niespodziewanie rzucić taką sceną, która każe zbierać przysłowiową szczękę z podłogi. Takich momentów totalnego zaskoczenia jest tu kilka, lecz muszę otwarcie przyznać jedno – na najbardziej emocjonujące i ciekawe wydarzenia trzeba zwyczajnie trochę poczekać.

Tym co zasługuje na uwagę jest kreacja psychologiczna bohaterów. Nic nie jest tutaj pod kątem kreacji postaci tak do końca oczywiste – Nina wcale nie jest wyrachowanym przestępcą, a Vanessa pustą lalką, która widzi w życiu tylko pieniądze i to, co można za nie kupić. Lachlan również nie do końca jest tym, za kogo się podaje. Podobnie sprawa wygląda z matką Niny czy bratem Vanessy. Konstrukcja niejednoznacznych postaci wyszła autorce znakomicie.

To historia pełna rodzinnych tajemnic, intryg i najróżniejszych przekrętów. Nie oczekujcie tu wartkiej akcji, nastawcie się raczej na powolne dążenie do rozwiązania zagadki. Książka mimo, że jest bardziej skupiona na bohaterach i wątkach psychologicznych niż na samej akcji, to i tak trzyma w napięciu, wywołując u czytelnika nieustający niepokój.

Wierzcie mi, po tej lekturze zmienicie nastawienie do social mediów, zwątpicie w sens tego wszystkiego, odejdzie Wam chęć uczestniczenia w tym wirtualnym przedstawieniu o wyidealizowanym życiu opartym na pozorach, liczbach i narcystycznej potrzebie dowartościowania się. Zapali się Wam w głowie lampka ostrzegawcza i pewnie zastanowicie się, czy warto dzielić się swoim życiem prywatnym z niewidocznymi użytkownikami mediów społecznościowych, którzy przyglądają nam się w milczeniu i nigdy nie zdradzają swojej obecności.

Tytuł idealnie pasuje do klimatu powieści. Dwuznaczny wydźwięk tytułu, pasujący nie tylko do Niny, choć to przecież pierwsze skojarzenie, znakomicie podsumowuje obyczajową warstwę całej historii oraz jest jak dobrze dobrane do stroju kolczyki – niby tylko dodatek, a jednak robi robotę. Jeśli więc szukacie książki, która maksymalnie wciąga, czaruje literackim językiem, a przy tym jest niegłupia i dająca do myślenia, to bierzcie „Oszustkę” w ciemno. Dreszcze i emocje gwarantowane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *