„Jezioro Ciszy” – recenzja

Miałam kiedyś plan, by rzucić dotychczasowe życie, ale nie po to, by wyjechać w Bieszczady. Miały być także góry, choć bliżej mnie, a tam ośrodek wczasowy, którego zostałam niespodziewanie współwłaścicielką. Południe Opolszczyzny, miejsce popularne wśród turystów, ośrodek zapuszczony, by nie napisać, że popadający w ruinę. I ja w nim, zaczynająca nowe życie.

To była moja pierwsza refleksja, gdy zaczęłam czytać „Jezioro Ciszy” Anne Bishop – o, znów utożsamiam się z bohaterką, a to lubię w powieściach. Vicky ma 160 cm wzrostu (jak ja), jest dowcipna, bywa niezdarna, ale radzi sobie ze wszystkim… I na tym się podobieństwa między moim życiem a fabułą „Jeziora Ciszy” się skończyły.

Vicki de Vine przyjęła ośrodek Kłębowisko w rozliczeniu zakończenia swojego małżeństwa i podziału majątku. Chciała zacząć nowe życie, a zaczęły się kłopoty. Na terenie posiadłości, na której znajduje się też Jezioro Ciszy, został znaleziony martwy człowiek, a że śledczy podejrzewają morderstwo, trzeba szukać winnej. Tu trop podsuwa Aggie, wrona, istota zmiennokształtna, jej lokatorka.

I tu mamy kolejny trop w powieści, bo to nie jest zwykły kryminał. „Jezioro Ciszy” to powieść mieszająca gatunki, to kryminał z elementami fantasy i horroru. Miejscem akcji są ludzkie miasta, kontrolowane przez ludzi miasteczka i miasta intuickie. Na tej ziemi ludzkiej i terra indigena historię tworzą ludzie i Inni. Dominujące drapieżniki, które kontrolują większość ziemi na świecie i całą wodę. I nie dzieje się nic złego, dopóki nie ma interakcji z Innymi, a oni nie interesują się ludźmi, bo ludzi się toleruje albo się na nich poluje. Rozwikłanie zagadki morderstwa przynosi nowe pytania, a odpowiedzi szukają Vicky, policjanci i mieszkańcy tych dziwnych okolic.

Spod pióra Anny Bishop wychodzą powieści wielowątkowe, napisane żywym, współczesnym językiem, trzymające w napięciu. Opowieści prowadzone przez świetnie nakreślonych bohaterów, których można albo bardzo polubić, albo szczerze się nimi irytować. Autorka od lat jest ceniona przez czytelników i krytyków. „Jezioro Ciszy” nie ustępuje jej wcześniejszym książkom i będzie gratką dla miłośników grozy i humoru.

Małgorzata Lis-Skupińska

Anne Bishop „Jezioro Ciszy” Wydawnictwo Initium

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *