„Ciotka Poldi i sycylijskie lwy” Mario Giordano – recenzja

„Ciotka Poldi zaczynała dzień od prosecco ma przebudzenie. Po nim wypijała espresso z prądem, a potem aplikowała sobie porządny strzał prośu bez espresso…” Klimat Sycylii, żwawa, ciekawa świata i rozkochana w zmysłach 60-latka z Monachium, która wybrała tę słoneczną wyspę na spędzenie słonecznej emerytury z kieliszkiem dobrego wina czy grappy w dłoni, wreszcie zniknięcie sympatycznego młodego Włocha – tę książkę czyta się jak najlepsze kryminały Joanny Chmielewskiej czy Agaty Christie. Nie ma tu jednak zgrzebności PRL-u, a jest dowcipnie oddana specyfika Sycylii i i z humorem opisane nowe, włoskie życie Isoldy Oberreiter, nazywanej w rodzinie ciotką Poldi, emerytowanej kostiumolog, która wcale nie zamierza wieść uporządkowanego życia niemieckiej, ustatkowanej starszej pani

Całej historii nie zdradzimy – zatem w paru słowach: niemłoda już (choć kobiecie wieku wypominać nie należy) Poldi postanawia w swoje 60-te urodziny przeprowadzić się na Sycylię. Od decyzji (Sycylia jest nieprzypadkowa, były, nieżyjący mąż Poldi był Włochem, a na Sycylii mieszka jego rodzina) do przeprowadzki droga jest prosta, ale już poszukiwania odpowiedniego domu to spore komplikacje… Nie dla Poldi, której charakter, będący mieszaniną niemieckiej siły ducha i włoskiego szaleństwa, nie pozwala się poddawać. Pomaga jej w tym siostrzeniec, który z nią zamieszkuje i jest narratorem opowieści.

Poznajemy więc opisaną z inteligentnym humorem i sympatią Sycylię od mniej znanej, turystycznej strony i sycylijskich pełnych energii sąsiadów Poldi, którzy chcą nauczyć ją zasad dolce vita i dolce far niente, czyli tego, czym należy się na emeryturze zajmować – słodkim lenistwem. Śledzimy, jak nasza bohaterka zaczyna się wplątywać w kłopoty, gdy próbuje rozwikłać zagadkę zniknięcia pomagającego jej w domu młodego Valentino, a atmosfera zaczyna się zagęszczać niczym dym nad Etną. Zaginięcie, morderstwo, podejrzane interesy lokalnych biznesmenów i śledztwo prowadzone przez przystojnego włoskiego policjanta – czegóż chcieć więcej w lekko napisanym kryminale?

„Ciotka Poldi i sycylijskie lwy” to wbrew gorącemu klimatowi włoskiej wyspy nie tylko lektura na wakacje. Czyta się ją doskonale i pod kocem w zimowe czy chłodne wiosenne wieczory, a apetyt pozostawia nie tylko na poznanie Sycylii, ale przede wszystkim na kolejną część przygód ciotki Poldi.

Małgorzata Lis-Skupińska

„Ciotka Poldi i sycylijskie lwy”

Initium Wydawnictwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *