Granice zła – recenzja

Najnowsza książka Rebecci  Griffiths “Granice zła“, to dobrze napisany, przewrotny thriller. Do samego końca nie wiemy kto jest tak naprawdę zły

Granice zła – recenzja

Sarah D’Villez jako nastolatka została uprowadzona, lecz udało się jej uciec od porywacza, który więził ją przez jedenaście dni. Kiedy dowiaduje się, że jej porywacz wychodzi na zwolnienie warunkowe, postanawia porzucić dotychczasowe życie i wyjechać na walijską wieś, by tam zaszyć się i rozpocząć nowe życie. Rachel (bo takie imię podaje nowym sąsiadom) musi zmagać się z przeszłością i czyhającymi na nią teraźniejszymi niebezpieczeństwami. Sarah vel. Rachel stara się odzyskać poczucie bezpieczeństwa w swojej idyllicznej kryjówce, nawiązując znajomości z sympatycznymi Walijczykami, wkrótce jednak zdaje sobie sprawę, że ktoś ją obserwuje, ktoś, kto najwyraźniej wie o niej bardzo dużo.

Rebecca Griffiths tworzy klimat niepewności i niepokoju, który udziela się czytelnikowi. Dopingujemy Sarah vel Rachel, aby jej życie wreszcie się ułożyło, choć autorka w zawaluowany sposób przedstawia mroczne wydarzenia z życia bohaterki. Narracja prowadzona jest kilkutorowo. Poznajemy historię z punktu widzenia Sarah/Rachel, jej matki Jennifer, mordercy dziewcząt z Westburn (choć ten wątek akurat jest poboczny i służy autorce jedynie do potęgowania napięcia) oraz z punktu widzenia Idrisa, miejscowego gbura i zawiadiaki, który wyraźnie nie ma wobec bohaterki miłych zamiarów. Autorka świetnie łączy ze sobą przeszłość i teraźniejszość, mnożąc nasze domysły i stawiając kolejne pytania. Chcąc rozwikłać zagadkę dotyczącą Sarah/Rachel nie możemy oderwać się od książki.

Granice zła można umownie podzielić na trzy części. Pierwsza, którą poprzedza z pozoru niezwiązana z fabułą retrospekcja, opowiada o porwaniu bohaterki i piętnie, jakie na jej psychice ono zostawiło. Druga część to psychologiczna wędrówka w najciemniejsze zakamarki duszy bohaterów. Sarah vel Rachel odnajduje się w nowej rzeczywistości, poznaje nawet mężczyznę, do którego zaczyna coś czuć. Zastanawiające jest jednak dlaczego wciąż powracają do niej duchy przeszłości. Wielotorowa płaszczyzna wydarzeń daje nam do myślenia. Mimo wysiłków czytelnika, nie jest w stanie doszukać się problemu. Dopiero w trzeciej części, która nabiera zawrotnego tempa, wszystko staje się jasne.  Autorka bardzo zręcznie wodzi nas za nos, czekając z wyjaśnieniem wszystkich szczegółów do samego końca i sprawnie manewrując słowami ofiara i sprawca. Kto tak naprawdę ucierpiał w tej opowieści? Kto zawinił? A przede wszystkim z jakiego powodu? Odpowiedzi na te pytania poznacie, czytając książkę.

Wielkie brawa dla Rebecci Griffiths za skonstruowanie fabuły. Kiedy już nam się wydaje, że rozgryźliśmy autorkę, wieszając na niej psy, że jej opowieść jest bardzo przewidywalna, ona wywraca wszystko do góry nogami. Zakończenie zaskakuje i wbija w fotel. Czytając końcowe kartki książki, przecierałam oczy ze zdumienia, wyrzucając sobie, że tak łatwo oceniłam autorkę i jej książkę. A przecież właśnie o to chodzi w dobrym kryminale, żeby zaskoczył i nie był przewidywalny.

 

Granice zła zaskakują w najmniej oczekiwanych momentach, są pełne zwrotów akcji i niedopowiedzeń. Bohaterowie wcale nie są jednoznacznie dobrzy czy źli. Nikomu nie można ufać, każdy ma sekrety i może być zagrożeniem.

Granice zła to pełen emocji thriller, nieprzewidywalny aż do ostatnich stron. Niezwykle zaskakujący, o szokującym zakończeniu i akcji, która płata figle umysłowi czytelnika. Pełen tajemnic i zagadek, które nie są oczywiste i przewidywalne. Naprawdę dobry thriller, serdecznie polecam!

Granice zła – ocena:

Książkę oceniam wysoko, dając jej 9/10. To bardzo dobra pozycja, dla wszystkich fanów mrocznych trhillerów. Świetny styl autorki pozwala emocjonować się każdą stroną. Książka  należy do tych, o których szybko po przeczytaniu się zapomina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *