Nieznajoma Allison Dickson – recenzja

Nieznajoma to thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszej strony. Z przerażeniem i jednocześnie z zainteresowaniem wnikamy w świat głównej bohaterki, z wypiekami na twarzy śledząc jej losy. Nieznajoma ukazała się nakładem wydawnictwa Burda Książki

Phoebe to typ samotniczki. Dziewczyna, która po śmierci ojca odziedziczyła niezłą sumę pieniędzy , całkowicie zamyka się w domu. Nie ma przyjaciół, znajomych. Z domu wychodzi jedynie po zakupy. Nawet nie zadaje sobie trudu, by zarządzać fortuną ojca, zostawiając to innym. Nie dba o siebie, nie dba o męża. W pierwszej chwili mamy obraz osoby w depresji, której nic i nikt nie chce pomóc. Do czasu, kiedy do domu na przeciwko wprowadza się rodzina Napierów. Ich pojawienie się wywróci dotychczasowe życie Phoebe do góry nogami. Dodatkowo Phoebe jest stale obserwowana przez tajemniczą kobietę.

Książkę Allison Dickson możemy podzielić na dwie części. Pierwsza to opis coraz większej depresji, która pojawia się u głównej bohaterki. Jej powolne upadanie i zniechęcenie. Phoebe nic się nie chce. Z jednej strony jej współczujemy, zwłaszcza kiedy poznajemy jej historie straty dziecka. Jednak z drugiej strony bohaterka strasznie irytuje. Zwłaszcza swoim podejściem do męża. Wyatt wydaje się mężczyzną, który chce zapewnić Phoebe wszystko, co najlepsze. Stara się zrobić wszystko, by wynagrodzić jej traumatyczne wydarzenia. Ale ona nie dopuszcza go do siebie, wręcz odpycha.

Iskierkę życia, Phoebe odzyskuje kiedy poznaje nowych sąsiadów, a zwłaszcza ich osiemnastoletniego syna. Kobieta wreszcie bierze się w garść i próbuje coś zrobić ze swoim życiem. Niestety, zanim zacznie żyć na nowo, jej życie zostaje brutalnie przerwane.

I tu rozpoczyna się druga część książki – śledztwo w sprawie śmierci Phoebe i nieoczekiwane osoby, które biorą w nim udział. Tą część czytałam z większą ekscytacją, bo byłam ciekawa rozwinięcia i zakończenia Krążyłam po omacku, chwytałam słowa – chciałam zrozumieć każdego bohatera osobno tym bardziej, że każdy z nich był podejrzany i niósł ze sobą tajemnice, liczył się każdy najmniejszy szczegół.

O ile pierwsza połowa sączy się leniwie jak nieodłączne wino pite przez panią domu, tak druga część nabiera rozpędu jednak ze zbyt dużą dozą nieprawdopodobieństwa. Jedno jest pewne mamy trupa i kilku potencjalnych kandydatów na mordercę.

Allison Dickson zaskoczyła mnie ciekawie zbudowaną stroną psychologiczną, ale również samą narracją, jaką zastosowała w swojej powieści. Przez wprowadzoną tu narrację trzecioosobową wszechwiedzącą przez całą lekturę odnosiłam wrażenie, jakbym była widzem jakiegoś przedstawienia, narrator pomiędzy poszczególne sceny wprowadzał cichego aktora, który dzielił się z widzem swoimi obserwacjami i spostrzeżeniami z całego przedstawienia.

Nie jest to jakiś wielce wyszukany thriller, ale nie brakuje w nim kłamstw, intryg i zwrotów akcji, a prawda dawkowana jest powoli i w bolesnych proporcjach. Smakuje to dobrze i nie pozostawia po sobie niedosytu. Pokusiłabym się też o stwierdzenie, że jest to coś w rodzaju ‚babskiego thrillera’ – w sam raz do przeczytania w towarzystwie czekolady i lampki wina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *