Remigiusz Mróz Głosy z zaświatów – recenzja

W „Głosach z zaświatów” powraca patomorfolog Seweryn Zaorski. Demony z przeszłości wciąż nie dają mu spokoju. Skompromitowany, na każdym kroku czuje, że mieszkańcy Żeromic są mu nieprzychylni. Kiedy w mieście znalezione zostaje ciało zamordowanej dziewczynki, a Zaorski otrzymuje tajemnicze nagranie od rzekomego zabójcy, cień podejrzeń pada na niego. W najnowszej książce Remigiusza Mroza akcja nie zatrzymuje się nawet na moment, zmierzając do zaskakującego finału

Na wstępie zaznaczę, że nie czytałam poprzedniej części przygód Seweryna Zaorskiego pt. „Listy z zza grobu”, dlatego w niektórych momentach trudno było mi się połapać o co dokładnie chodzi. Mimo to akcja „Głosów z zaświatów” wciągnęła mnie od pierwszej strony. Autor bez zbędnych wstępów przechodzi do konkretnych wydarzeń. Od razu dowiadujemy się o znalezieniu ciała około siedmioletniej dziewczynki. Śmierć dziecka jest o tyle dziwna, że nie ma śladów przemocy fizycznej czy seksualnej. Niemalże w tym samym czasie Seweryn Zaorski dostaje informacje od rzekomego mordercy, który podpisuje się jako Fenol. Patomorfolog zmuszony jest od tej pory do kłamania, oszukiwania oraz wybierania mniejszego zła. Przyjdzie mu zawalczyć o swoje szczęście, a przede wszystkim o swoje córki.

Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy, aż do samego końca nie wiemy kto tak naprawdę zabił, mimo że po drodze mamy kilku podejrzanych. Autor świetnie myli tropy czytelnika. Kiedy mamy wrażenie, że już jesteśmy blisko rozwiązania, okazuje się, że zaskakujące nowe fakty powodują, że trzeba rewidować kierunek myślenia.

O ile fabuła i pomysł na zagadkę kryminalną bardzo mi się podobała, o tyle konstrukcja bohaterów pozostawiała dużo do życzenia. Zwłaszcza postać Burzy, która miotała się między mężem a kochankiem i w swoich uczuciach nie była wiarygodna. O drugoplanowych postaciach możemy powiedzieć, że ot po prostu byli tłem dla wydarzeń. Seweryn Zaorski z jednej strony był przedstawiany kochający ojciec, który dla córek zrobi wszystko, ale w wielu aspektach również denerwował i wydawał się bardziej postacią papierową. Kreowany na ostatniego sprawiedliwego często był w swoich działaniach przerysowany, co nadawało mu trochę komicznego wydźwięku.

Co by nie powiedzieć o bohaterach – fabuła to wielki plus tej książki. Remigiusz Mróz świetnie buduje napięcie i sprawia, że chce się czytać i czytać. Autor w swojej książce przemyca dwa bardzo ważne aspekty: historie Dzieci Zamojszczyzny oraz sprawę pedofili w kościele. Te dwa wątki z pozoru nie pasują do opisywanej historii, jednak po przeczytaniu całej książki mamy poczucie, że bez tych wątków cała historia byłaby nijaka.

„Głosy z zaświatów” czyta się szybko. Dobrze dawkowane emocje sprawiały, że z zaciekawieniem czekałam na rozwój wydarzeń. Pod koniec trochę się pogubiłam, nie bardzo mogłam zorientować się w przebiegu akcji, ale ogólnie, książka mi się podobała.

Gdybym miała określić jednym słowem tą historię – jest porządna. Jest tajemnica, główny bohater na duży plus, mafio-sekta i mała miejscowość. Dobrze się czyta, fabuła wciąga, aczkolwiek nie ma efektu wow. Nie jest to książka zła, czy pozbawiona tempa akcji. Jest to lektura taka na weekend, na chwilkę zapomnienia i oderwania się od codzienności, bo przecież Mróz potrafi odciągnąć nas od trosk dnia codziennego.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Filia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *