Siedem lat później – recenzja

Tess i Valerie to kobiety, które z pozoru wyglądają na szczęśliwe. Jednak w ich życie po siedmiu latach pozornego spokoju wkrada się niepokój i chaos.

Giffin_Siedem lat pozniej okładkaTess ma wspaniałego męża – Nicka i dwójke niesfornych, acz kochanych dzieci. Wiedzie życie z pozoru szczęśliwej pani domu, zajmującej się dziećmi i wszelkimi pracami domowymi. A dodatkowo ma kochającego męża. Wydawać by się mogło, że życie Tess jest wręcz sielskie i anielskie. Jednak pewnego dnia, przypadkowo poznana przez Nicka kobieta – Valerie, uwypukla wszystkie rysy na idealnym obrazku małżeństwa państwa Russo.

Valerie samotnie wychowuje syna, chcąc zapewnić mu szczęście, być matką i ojcem w jednym. Pewnego dnia chłopiec ulega nieszczęśliwemu wypadkowi. Wówczas drogi Valerie krzyżują się z drogami Nicka, wprowadzając zamieszanie w jej spokojnym dotąd życiu.

Te dwie historie stanowią główną oś fabuły książki Emily Giffin, fabuły opowiadającej o kryzysie w małżeństwie, o dwojgu ludzi, którzy powoli zaczynają się od siebie oddalać. Stan zakochania, początkowego zauroczenia, pod wpływem codziennych obowiązków przechodzi powoli w rutynę, a dwójka głównych bohaterów nie potrafi przerwać monotonii dnia codziennego. Dlatego przypadkowo poznana kobieta, która zachowuje się znacznie inaczej niż żona, fascynuje Nicka, który woli spędzać czas z nią, niż z własną rodziną.

Siedem lat później to książka o tym, że znudzenie i rozczarowanie może nas skłonić do podjęcia próby odmiany, która może zaprzepaścić wiele lat naszego życia. Przez książkę przewija się wiele bardzo ważnych spraw takich jak: samotne macierzyństwo, sfrustrowanie dniem codziennym czy życie w wyższych sferach i problem dostosowania się.

Wydawać by się mogło, że to kolejne kobiece czytadło o nieudanym małżeństwie i układaniu sobie życia na nowo. Nic bardziej mylnego. A to za sprawą sposobu wykreowania postaci i sposobu prowadzenia narracji. Książka składa się ze scen, w których uczestniczą główne bohaterki. I tak oczami Tess widzimy jak rozpada się jej małżeństwo, jak Nick się od niej oddala. Z drugiej strony mamy Valerie. Gdy autorka opisuje jej losy używa trzeciej osoby, dzięki temu możemy z dystansu obserwować jej zachowania. Nie angażujemy się emocjonalnie w jej historię, patrzymy jak gdyby z boku, dzięki czemu mamy pełny obraz sytuacji.

Giffin tworzy postacie „żywe”, a przedstawioną historią czytelnik zaczyna po prostu żyć. Czytając historie obu pań, przeżywamy z nimi wzloty i upadki – współczujemy Tess i rozpaczamy z Valerie, rozumiemy obie kobiety. Nienawidzimy Nicka za jego postępowanie.

Kończąc czytanie jest nam strasznie przykro, że historia kończy się w taki, a nie innych sposób. Ale inaczej nie mogła się skończyć. Czy Tess będzie szczęśliwa, czy Valerie znajdzie wreszcie siłę, by porozmawiać z ojcem Charlie’go? Żałujemy obu kobiet. Przy tym wszystkim czujemy ulgę, że autorka nie zakończyła swojej powieści ckliwym happy endem. Pozostawiła wiele niedomówień, niejasności, które każdy z nas może rozwiązać według własnego uznania.

Siedem lat później Emily Giffin to książka godna polecenia każdej kobiecie, nie tylko tej w stałym związku, nie tylko tej, która przeżywa kryzys. To książka, która udowadnia, że kobieta jest siłą, że wiele rzeczy jest w stanie znieść w imię wyższych racji.

Aleksandra Załęska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *