Złe towarzystwo – recenzja

Czego chcą od życia szesnastolatki? Bycia popularnymi, znalezienia chłopaka, odrobiny szaleństwa. A co jeśli te pragnienia doprowadzą do tragedii, a jej konsekwencje  poniosą nie tylko nastolatki, ale i ich rodziny? Na to pytanie stara się znaleźć odpowiedź Robyn Harding w swojej najnowszej książce pt. „Złe towarzystowo”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka

Robyn Harding sięga po dobrze znany motyw – szarej myszki, która pragnie zostać zauważona, chcę być na szczycie szkolnej hierarchii. Kiedy jej się to udaje jest najszczęśliwsza na świecie. Ale nowa znajomość z Lauren okazuje się tragiczna w skutkach. Wydawać by się mogło, że to kolejna książka o zbuntowanych nastolatkach, które nie potrafią przewidzieć swojego nieodpowiedzialnego zachowania. Jednak „Złe towarzystwo” to książka poruszająca bardzo ważne tematy.

Robym Harding na przykładzie zachowania nastolatek, przeprowadza analizę różnych stylów wychowawczych. Z jednej strony mamy Kim, mamę Hannah, która jak sama przyznaje przeczytała wszystkie poradniki i uczestniczyła w dużej ilości kursów dla rodziców. Kobieta wprowadziła do swojego domu restrykcyjne zasady dotyczące zachowania swoich dzieci, a także ich zajęć pozalekcyjnych i diety. Kim kontroluje wszystko i wszystkich, nie pozwala członkom rodziny na żadne wybryki, bo co powiedzą o ich rodzinie sąsiedzi? Wydaje jej się, że nadmierna kontrola uchroni jej dzieci przed najgorszym. W ogóle nie bierze pod uwagę uczuć i emocjonalnych potrzeb jej dzieci.

Z drugiej strony mamy Lisę, matkę Ronni, która pozwala swojej córce na wiele. Nie kontroluje jej, zachowuje się jak jej  najlepsza przyjaciółka, a nie jak matka. Kiedy dochodzi do tragedii, opętana rządzą zemsty, nie bierze pod uwagę uczuć córki. Nie dostrzega, że dziewczyna przed tragedią jest okrutna i źle traktuje innych. Nie dostrzega tego, że dziewczyna ma problemy emocjonalne. Po tragedii również nie dostrzega dziewczyny, nie bierze pod uwagę jej obaw i tego, co faktycznie dzieje się w szkole.

Mamy jeszcze rodziców Lauren, dziewczyny zepsutej do szpiku kości. Rodzice po rozwodzie w ogóle nie interesują się córką. Matka pije i bierze środki na uspokojenie. Ojciec zaś zajęty swoimi sprawami, nie interesuje się problemami córki. Jego jedyny rozwiązanie na wszystko, jest kupowanie dziewczynie coraz to droższych prezentów. A Lauren to wykorzystuje, nic i nikt nie ma nad nią kontroli.

Robyn Harding stworzyła dobrą książkę psychologiczną, ukazującą problem dojrzewania w kilku aspektach. Pokazała, jak wielki wpływ na dzieci mają ich rodzice. „Złe towarzystwo” to książka o wyborach, ale i ich konsekwencjach. Nie tylko dla podejmujących decyzję, ale też ich bliskich. Robyn Harding wyraźnie pokazuje nam bohaterów, takich jak my, bez owijania w bawełnę.

„Złe towarzystwo” czyta się szybko, nie można zaczerpnąć tchu. Wciąż chcemy więcej i więcej. Ta powieść to dramat wielowątkowy, a każda z postaci stanowi istotny element tego przedstawienia. Dzięki temu, że możemy poznać perspektywę wielu bohaterów, ich problemy stają się nam bliższe, a towarzyszące lekturze emocje ani na chwilę nie opadają. Szczególnie, że wśród obecnych ciężko doszukać się niewinnych.

Książce Harding można zarzucić, że powiela stereotypy i oklepane tematy. Jednak sposób, w jaki podejmuje ten temat zasługuje na największą uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *