Katarzyna Puzyńska Czarne narcyzy – recenzja

Na powrót do Lipowa czekałam z niecierpliwością, zwłaszcza, że po „Domie czwartym” czułam pewien niedosyt. Warto było czekać na „Czarne narcyzy„! Katarzyna Puzyńska wraca z nową książką w wielkim stylu i od razu rozbija system! Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i Ska.

Po raz ósmy wracamy do Lipowa, wsi, która w ilości zbrodni może równać się z Sandomierzem Ojca Mateusza. Po raz kolejny spotykamy dobrze znanych bohaterów – Daniela Podgórskiego, Emilię Strzałkowską, Weronikę Nowakowską i oczywiście Klementynę Kopp. Przyjaciele muszą rozwiązać z pozoru błahą sprawę potrącenia Cypriana Szymańskiego. Ale jak to zawsze bywa, sprawa wcale nie jest taka prosta.

Katarzyna Puzyńska po raz kolejny udowadnia, że jest niekwestionowaną królową polskiego kryminału. W samej strukturze książki dostajemy to, co bardzo dobrze znamy. Akcję poznajemy z perspektywy każdego z bohaterów, dzięki czemu mamy całkowity przegląd sytuacji. Autorka po mistrzowsku konstruuje fabułę. Kiedy już nam się wydaje, że dochodzimy do rozwiązania, następuje zwrot o 360 stopni, a my wciąż znajdujemy się w punkcie wyjścia. Akcja nabiera tempa od pierwszych stron i nie zwalnia nawet na moment. Mamy sprawę kryminalną, z mnóstwem wątków pobocznych, sporym gronem podejrzanych i kilka trupów. Autorka skupia się na rozwiązaniu zagadki, sprawnie przeprowadzając czytelnika przez poszczególne etapy śledztwa.

Katarzyna Puzyńska  doskonale przygotowuje się do tego, o czym pisze – przeprowadza rzetelny research, którego czasem u innych pisarzy brakuje. Przy jej poprzednich książkach pisałam już, ale po raz kolejny powtórzę: to, jak przerzuca winę z jednej osoby na drugą, to, co dzieje się po drodze – po prostu uwielbiam.

Czarne narcyzy” to nie tylko świetnie skonstruowany kryminał, ale również powieść psychologiczna. To podróż w głąb człowieka i szukanie w nim źródła zła. Źródła, które popycha człowieka do najgorszych zbrodni. Puzyńska świetnie kreuje postacie i motywy nich postępowania. Chociażby na przykładzie Daniela Podgórskiego pokazuje, jak nisko może upaść człowiek i jak dużo wysiłku kosztuje go odbicie się od dna.

W tej części rola Klementyny Kopp została trochę zepchnięta na boczny tor i przyznaję że brakowało mi jej ciętych ripost.

Wierni czytelnicy Puzyńskiej będą zachwyceni „Czarnymi narcyzami„. Książka wciąga, intryguje i zaskakuje z częstotliwością godną podziwu. Dla mnie to jedna z najlepszych odsłon sagi o Lipowie. Niedająca zasnąć i wciągająca do wnętrza fabuły.

One thought on “Katarzyna Puzyńska Czarne narcyzy – recenzja

  1. Z takimi książkami jest tylko jeden kłopot – kończą się. Nie za szybko, ale po prostu to robią. Niecierpliwie czekamy na 9. tom, bo Kasia Puzyńska udowodniła po raz kolejny, że zasługuje w pełni na miano Mistrzyni kryminału. 🙂 Świetna recenzja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *