Stephen King Outsider – recenzja

Stephen King powraca w mocny i dobrym stylu. W najnowszej książce „Outsider” mamy wszystko, za co miliony czytelników na całym świecie kochają Kinga. I choć na początku wydaje nam się, że King napisał swój pierwszy kryminał, to bardzo szybko okazuje się, że jesteśmy w błędzie

„Outsider” wciąga od pierwszej strony. Z wypiekami na twarzy śledzimy losy trenera lokalnej drużyny baseballowej Terry’ego Maitlanda, oskarżonego o brutalne zgwałcenie i zamordowanie dziecka. Lubiany i szanowany trener szybko staje się wrogiem publicznym numer 1. Bestialskie morderstwo jest opisane z tak potwornymi szczegółami, że rusza nawet najbardziej zatwardziałego niewrażliwca. Oliwy do ognia dolewa publiczne aresztowanie Terry’ego. W trakcie śledztwa okazuje się, że ma on mocne alibi, ale mimo to zeznania świadków świadczą na jego niekorzyść. Detektyw Ralph Anderson stara się rozwiązać zagadkę morderstwa, po drodze odkrywając zaskakujące fakty. Bestialskie opisy i zeznania świadków powodują, ze czytelnik razem z pozostałymi mieszkańcami Flint City linczuje głównego bohatera.

„Outsidera” możemy podzielić na dwie części. Pierwsza to znakomicie budujący napięcie kryminał. W śledztwie wciąż pojawiają się nowe watki, które sprawiają, że śledczy mają coraz więcej wątpliwości, co do winy Terry’ego Maitlanda. Druga część ma znamiona horroru i to horroru w najlepszym wydaniu. Czytając kolejne strony mamy wrażenie, że nie jesteśmy sami, ze ktoś czyha za naszymi plecami. I jak to stary, dobry King sprawia, że przenika nas dreszcz.

W „Outsiderze” mamy wszystko, za co lubimy Kinga – zbrodnię, napięcie, przerażenie, analizę psychologiczną. Akcja przyspiesza w odpowiednim momencie, by za chwilę zwolnić i przerazić czytelnika. King stopniowo buduje napięcie i kiedy już nam się wydaje, że jesteśmy blisko rozwiązania zagadki, okazuje się, że oddalamy się od prawdy jeszcze bardziej.

„Outsider” to książka dla czytelników o mocnych nerwach. Na każdym kroku mamy epatowanie drastycznymi scenami. Ale biorąc pod uwagę zakończenie i ogólne przesłanie powieści, taki zabieg był konieczny. „Outsider”z jednej strony dobry kryminał, ale i horror o wciąż ścierających się siłach dobra i zła.

Zaskoczeniem dla fanów Kinga jest pojawienie się bohaterów znanych z trylogii Pan Marcedes, co tylko pobudza czytelniczą zabawę. Oczywiście, ci którzy nie czytali trylogii będą się doskonali bawić obcując z „Outsiderem”.

„Outsider” to King w najlepszym wydaniu. Po słabszych ostatnio książkach Król thrillerów powraca w wielkim stylu. Jest wciągająco, postaci są wyraziste i jest też strasznie – ciarki przechodzą po plecach. Zdecydowanie Outsider „nakarmiłby się moim strachem”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *