Sezon na cuda – recenzja

Sezon na cuda to najnowsza książka Magdaleny Kordel. Autorka po raz kolejny zabiera nas do miejscowości Malownicze i udowadnia, że jeśli tylko chcemy cuda się zdarzają. To ciepła i zabawna powieść, która sprawi, że na nowo uwierzymy w anioły i to, że szczęście czeka na nas na każdym rogu

Sezon na cuda – recenzja

Gdzieś u podnóża Sudetów, w Malowniczem, jest pensjonat Uroczysko. Jego nowa właścicielka Majka na dobre zadomowiła się w miasteczku. To miejsce ma dla niej magiczny, niepowtarzalny klimat, tu można rozwinąć skrzydła i na dobre zapomnieć o przeszłości. Majka szybko dostrzega jednak, że jej sąsiedzi i przyjaciele mają problemy, o których czasem boją się mówić. Czuje, że powinna wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć z pomocą. Lecz aby pomagać, potrzeba czasem nie lada sprytu i umiejętności. Majka nie spodziewa się nawet, jakie przeszkody przyjdzie jej pokonać.

Sezon na cuda to książka, która czyta się prosto, łatwo i przyjemnie. Nie ma tu miejsca na niepowodzenia, smutek, zło. Wszystko dzieje się tak, jak w bajce. Fabuła jest mało realistyczna. Jest sielsko, anielsko. Być może dlatego, że akcja książki toczy się tuż przed świętami Bożego Narodzenia, czyli w czasie, w którym ludziom otwierają się serca, na ziemię schodzą anioły i ogólnie łatwiej jest o cudowne rozwiązania trapiących nas problemów.  Cóż więcej trzeba do zauroczenia czytelnika – szczypta magii świątecznej, garść rodzinnego ciepła, troszkę humoru, a to wszystko polane pięknymi górskimi widokami.

O bohaterach książki za dużo nie można powiedzieć. Główna bohaterka w wielu momentach jest bardzo irytująca. Zachowuje się bardziej jak nastolatka, a nie trzydziestokilkuletnia kobieta, która chce sobie sama radzić w życiu. Jej ignorancja dotycząca prowadzenia pensjonatu jest bardzo irytująca. Pozostali bohaterowie, cóż dość powiedzieć, że są i tyle. Moim zdaniem autorka nie wykorzystała szansy i nie rozwinęła niektórych wątków, jak choćby sprawy bezdomnej Kaśki z dziećmi czy terroryzowanej przez babkę Grażynki. Historię tych bohaterek zostały potraktowane przez autorkę troszkę po łebkach, jakby się Magdalena Kordel bała wprowadzić do swojej bardzo pogodnej książki bardziej poważnych tematów.

Magda Kordel napisała książkę językiem prostym, ale jakże zabawnym i magicznym.  Zawarła w niej wiele przeplatających się wątków, które czasem wywołują śmiech, innym razem wzruszają i pozostawiają nas w niepewności – nie można się od książki dosłownie oderwać.

Sezon na cuda to książka, którą trzeba przeczytać w okresie przygotowań do Bożego Narodzenia. Bo wtedy ukazuje się nam cała magia nadchodzących świąt. To książka bardzo klimatyczna, lekka i odprężająca jednocześnie.

Sezon na cuda to książka ciepła, w sam raz na przedświąteczną gorączkę. Pokazuje, że zakupy, przygotowania, szaleństwo kto-co-jak nie jest najważniejsze. Najważniejsze są uczucia oraz ludzie bliscy sercu. I jeszcze czas na zastanowienie, na wyciszenie, na spokojne spojrzenie na życie. Miłość, dobro, bezinteresowna pomoc, przyjaźń … autorka przekonuje nas, że te ponadczasowe postawy obowiązują zawsze i wszędzie, a okazane dobro powraca.

Sezon na cuda – ocena: 6/10

2 thoughts on “Sezon na cuda – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *